Skip to content

Zastosowanie QR

Kody QR w lokalnym marketingu offline: jak zamienić ulotki, plakaty i szyldy w realne zapytania i sprzedaż

Wojciech Kudela

Wojciech Kudela

Autor

8 min czytania

Kody QR w lokalnym marketingu offline: jak zamienić ulotki, plakaty i szyldy w realne zapytania i sprzedaż

Kody QR w lokalnym marketingu – jak wreszcie zobaczyć, co naprawdę działa

Kiedy rozmawiam z właścicielami małych firm lokalnych, słyszę często podobne zdanie: „Drukujemy ulotki, wieszamy plakaty, ale nie mamy pojęcia, czy to cokolwiek daje”.

I tu właśnie wchodzą kody QR. Nie jako modny gadżet, tylko jako bardzo prosty sposób na połączenie świata offline z online.

W tym tekście pokazuję, jak wykorzystać kody QR w lokalnym marketingu tak, żeby:

  • nie były tylko czarno-białym kwadratem w rogu plakatu,
  • faktycznie prowadziły do konkretnych działań (rezerwacja, kontakt, zapis, zakup),
  • dało się je mierzyć i porównywać,
  • nie irytowały klientów, tylko im pomagały.

Dlaczego w ogóle bawić się w kody QR w marketingu lokalnym

Jeśli działasz lokalnie (restauracja, salon beauty, klub fitness, gabinet, sklep, kawiarnia), to Twoi klienci i tak widzą Twoje materiały offline:

  • szyld nad lokalem,
  • plakaty w okolicy,
  • ulotki w skrzynkach lub na ladzie,
  • potykacze na chodniku,
  • naklejki na drzwiach i witrynie.

Problem w tym, że trudno przejść z „widzę” do „działam”.

Ktoś widzi plakat, myśli „fajnie, muszę tu kiedyś wpaść”, po czym… zapomina. Albo robi zdjęcie ulotki i nigdy do niego nie wraca.

Kod QR skraca tę drogę do jednego ruchu telefonu:

Widzę plakat → skanuję kod → od razu rezerwuję, zapisuję się lub sprawdzam szczegóły.

I to jest pierwsza duża zaleta: zamiast liczyć na pamięć klienta, dajesz mu od razu prosty krok do wykonania.

Druga zaleta jest jeszcze ważniejsza.

Wreszcie możesz mierzyć, co działa

Bez kodów QR:

  • nie wiesz, który plakat przyciąga ludzi,
  • nie wiesz, czy ulotki z osiedla X są lepsze niż z osiedla Y,
  • nie wiesz, czy potykacz przed lokalem realnie coś zmienia.

Z kodami QR możesz:

  • wygenerować osobny kod dla każdego miejsca,
  • sprawdzić, ile razy był skanowany,
  • porównać efekty kampanii w czasie.

I nagle okazuje się, że np. 70% wejść pochodzi z jednego konkretnego plakatu albo z naklejki na drzwiach sąsiedniego sklepu.


Gdzie warto dodać kody QR w lokalnym marketingu

Zamiast przyklejać kod QR „gdzie się da”, lepiej podejść do tego strategicznie. Poniżej miejsca, które u mnie i u moich klientów sprawdzają się najczęściej.

1. Szyld i witryna lokalu

To pierwsze miejsce, które widzi klient przechodząc obok. Tu dobrze sprawdzają się kody prowadzące do:

  • Google Maps z nawigacją (dla lokali w podwórkach lub na piętrze),
  • aktualnego menu online (restauracje, kawiarnie, bary),
  • strony z godzinami otwarcia i aktualnymi informacjami (urlopy, zmiany grafiku),
  • formularza zapisu (np. na listę oczekujących albo newsletter z promocjami).

Ważne, żeby kod na witrynie był:

  • odpowiednio duży,
  • na wysokości wzroku,
  • z krótką instrukcją typu: „Zeskanuj, żeby zobaczyć menu”.

Bez tego część osób po prostu nie zrozumie, po co ten kod tam jest.

2. Potykacze i plakaty przed lokalem

Potykacz to idealne miejsce na kod QR, bo klient ma chwilę, żeby się zatrzymać. Dobrze działają tu kody prowadzące do:

  • aktualnej promocji dnia, której nie ma w stałym menu,
  • szybkiej rezerwacji stolika lub wizyty,
  • listy wydarzeń (koncerty, degustacje, warsztaty).

Przykład z praktyki:

Kawiarnia, z którą współpracowałem, dodała na potykaczu kod QR prowadzący do „karty stałego klienta” z prostym formularzem. Po 2 miesiącach okazało się, że ponad połowa zapisów do programu lojalnościowego pochodzi właśnie z tego kodu.

3. Ulotki i wizytówki

Ulotki bez kodów QR często kończą w koszu albo w szufladzie. Z kodem QR możesz je zamienić w konkretną akcję.

Na ulotkach dobrze działają kody prowadzące do:

  • specjalnej strony z ofertą tylko z ulotki (np. rabat powitalny),
  • rezerwacji online (fryzjer, kosmetyczka, fizjoterapeuta, trener),
  • zapisu na wydarzenie (dni otwarte, trening próbny, konsultacje),
  • portfolio lub galerii efektów (salony beauty, barber, tatuażysta).

Na wizytówkach sprawdzają się szczególnie:

  • vCard (po zeskanowaniu kontakt zapisuje się w telefonie),
  • link do profilu Google z opiniami,
  • link do jednej, prostej strony z wszystkimi linkami (strona typu „link w bio”).

4. Współprace lokalne i cross-promocje

Kody QR świetnie działają, gdy łączysz siły z innymi lokalnymi biznesami.

Przykłady:

  • salon beauty i kawiarnia obok: na rachunku z kawiarni kod QR z rabatem na pierwszą wizytę w salonie,
  • klub fitness i dietetyk: na plakacie w klubie kod QR do kalendarza dietetyka,
  • księgarnia i kawiarnia: w kawiarni kod QR do listy „książek miesiąca” w księgarni.

W takich akcjach warto generować osobne kody dla każdego partnera, żeby widzieć, która współpraca faktycznie przynosi ruch.


Co powinno się dziać po zeskanowaniu kodu QR

Sam kod QR niczego nie załatwia. Kluczowe jest to, dokąd prowadzi.

Jeśli po skanowaniu klient ląduje na stronie głównej, gdzie musi się sam domyślić, co dalej, to połowa potencjału przepada.

Dlatego przy każdym kodzie zadaję sobie jedno pytanie:

Jaką jedną konkretną akcję ma wykonać osoba po zeskanowaniu?

I dopiero pod tę akcję projektuję stronę docelową.

Dobre cele dla kodów QR w lokalnym marketingu

Najczęściej sprawdzają się:

  • rezerwacja terminu (online, bez dzwonienia),
  • zapis na listę (newsletter, lista zainteresowanych, wydarzenie),
  • pobranie oferty (PDF, cennik, katalog),
  • wystawienie opinii (np. bezpośrednio w Google),
  • dołączenie do społeczności (grupa na Facebooku, kanał na WhatsApp lub Instagramie).

Każdy kod = jedna główna akcja. Bez rozpraszaczy.


Jak mierzyć skuteczność kodów QR w materiałach offline

Tu zaczyna się prawdziwa zabawa, bo wreszcie można podejmować decyzje na podstawie danych, a nie przeczucia.

Osobny kod QR dla każdego nośnika

Zamiast jednego uniwersalnego kodu do wszystkiego, generuję:

  • osobny kod dla ulotki,
  • osobny dla plakatu w galerii,
  • osobny dla potykacza,
  • osobny dla naklejki na drzwiach sąsiedniego sklepu.

Wszystkie prowadzą do tej samej oferty, ale każdy ma inne ID i osobne statystyki skanów.

Dzięki temu po miesiącu widzę np.:

  • ulotki: 23 skany,
  • potykacz: 118 skanów,
  • plakat w klubie fitness obok: 67 skanów.

I nagle wiem, w co warto inwestować, a co spokojnie można odpuścić.

Co warto śledzić

W statystykach kodów QR zwracam uwagę na kilka rzeczy:

  • liczba skanów w czasie (dzień, tydzień, miesiąc),
  • lokalizacja (jeśli narzędzie to wspiera),
  • typ urządzenia (Android / iOS),
  • godziny skanowania (czy ludzie reagują bardziej rano, czy wieczorem).

Jeśli dodatkowo podłączysz to z analityką na stronie (np. Google Analytics), możesz zobaczyć też:

  • ile osób faktycznie wykonało akcję (rezerwacja, zapis),
  • jak długo były na stronie,
  • czy wracają później.

Najczęstsze błędy przy kodach QR w marketingu offline

Widziałem już tyle źle zaprojektowanych kodów QR, że spokojnie można z tego zrobić osobną serię. Najczęściej powtarzają się jednak te same błędy.

1. Kod QR bez żadnego kontekstu

Sam kwadracik w rogu plakatu nic nie znaczy. Zawsze dodaję krótkie wyjaśnienie:

  • „Zeskanuj, żeby zarezerwować termin”,
  • „Zeskanuj i odbierz rabat -10%”,
  • „Zeskanuj, żeby zobaczyć menu”.

Bez tego wiele osób nawet nie spróbuje.

2. Kod prowadzi do strony, która nie działa na telefonie

To klasyk. Kod QR skanujemy telefonem, a po drugiej stronie czeka strona, która:

  • jest niedostosowana do mobile,
  • ma zbyt małe przyciski,
  • ładuje się wieczność.

Jeśli strona nie jest mobilna i prosta, część osób po prostu ją zamknie.

3. Za mały kod lub słaby kontrast

Kod QR:

  • musi być na tyle duży, żeby dało się go zeskanować z odległości, z której realnie ktoś będzie to robił,
  • nie może ginąć na wzorzystym tle,
  • powinien mieć dobry kontrast (ciemny kod na jasnym tle).

Zawsze warto zrobić test skanowania z różnych odległości, zanim wydrukujesz 500 ulotek.

4. Jeden kod do wszystkiego

Kusi, żeby mieć jeden „główny” kod QR i wklejać go wszędzie. Problem w tym, że wtedy:

  • nie wiesz, skąd są skany,
  • nie możesz porównać nośników,
  • nie da się optymalizować kampanii.

Lepiej mieć kilka osobnych kodów, nawet jeśli wszystkie prowadzą do tej samej oferty.


Jak zacząć, jeśli do tej pory nie korzystałeś z kodów QR

Jeśli temat kodów QR jest dla Ciebie nowy, nie ma sensu od razu przerabiać całego marketingu. Lepiej zacząć małym, kontrolowanym testem.

Proponuję prosty plan na 2–4 tygodnie:

  1. Wybierz jeden cel
    Na przykład: więcej rezerwacji online, więcej opinii w Google, więcej zapisów na wydarzenie.

  2. Przygotuj jedną prostą stronę docelową
    Bez rozpraszaczy, z jednym przyciskiem typu: „Zarezerwuj termin”, „Zostaw opinię”, „Zapisz się”.

  3. Stwórz 2–3 osobne kody QR
    Dla różnych nośników: ulotka, potykacz, plakat u partnera.

  4. Dodaj jasny komunikat przy każdym kodzie
    Napisz wprost, co się stanie po zeskanowaniu i jaki jest benefit dla klienta.

  5. Po 2–4 tygodniach sprawdź statystyki
    Zobacz, które kody były skanowane najczęściej i czy przełożyło się to na rezerwacje, zapisy, opinie.

Na tej podstawie możesz zdecydować, co skalować, a co odpuścić.


Podsumowanie: kody QR jako brakujące ogniwo między offline a online

Kody QR w lokalnym marketingu nie są celem samym w sobie. To tylko narzędzie, które:

  • skraca drogę od „widzę plakat” do „rezerwuję / kupuję / zapisuję się”,
  • pozwala mierzyć skuteczność ulotek, plakatów, potykaczy i współprac lokalnych,
  • pomaga klientom szybciej zrobić to, czego i tak chcą: sprawdzić menu, umówić wizytę, zapisać kontakt.

Jeśli masz już materiały offline, to dodanie do nich sensownie zaprojektowanych kodów QR jest jednym z prostszych sposobów, żeby wycisnąć z nich więcej. Bez zwiększania budżetu na druk, za to z dużo lepszą kontrolą nad tym, co faktycznie działa.

Jeśli chcesz, w kolejnych tekstach mogę rozwinąć ten temat o konkretne scenariusze dla wybranych branż: gastronomii, beauty, fitnessu czy małych gabinetów medycznych. Bo w każdej z nich kody QR mogą pełnić trochę inną, bardzo praktyczną rolę.

Powiązane artykuły

Zobacz wszystkie

Twoja opinia

Jak oceniasz ten poradnik?

Twoja ocena pomaga nam ulepszać treści i szybciej odpowiadać na pytania.

/ 5 • ocen

Głos społeczności

Masz pytania? Zostaw komentarz.

Komentarze są moderowane – staramy się odpowiadać w ciągu 24h.

7 comments on “Kody QR w lokalnym marketingu offline: jak zamienić ulotki, plakaty i szyldy w realne zapytania i sprzedaż”

  1. Fajnie, że pokazujesz konkretnie, co ma się stać po zeskanowaniu, a nie „wejdź na naszą stronę i radź sobie sam”. Brakuje mi tylko paru realnych przykładów z małych biznesów, typu fryzjer, kawiarnia czy mechanik – łatwiej byłoby to sobie przełożyć na swoje.

  2. Fajne jest to podejście z osobnymi kodami pod różne nośniki, bo większość firm faktycznie klei jeden QR „na wszystko” i potem nic z tego nie wynika. Chętnie bym zobaczył jeszcze przykładowe ekrany docelowe – takie 2–3 konkretne wersje, jak może wyglądać dobra strona po skanowaniu.

  3. Podoba mi się podejście z osobnymi kodami pod różne nośniki, bo wreszcie można coś policzyć, a nie tylko „czuć”, że ulotki działają. Fajnie byłoby jeszcze zobaczyć konkretne przykłady landing page’y po skanie, np. dla restauracji vs. salonu usługowego.

  4. Fajnie rozpisane na konkrety, szczególnie motyw z osobnymi kodami na różne nośniki, bo większość i tak daje jeden wszędzie i potem nic nie wiadomo. Brakuje mi tylko paru realnych przykładów z liczbami typu „z 500 ulotek zeskanowano X razy i wyszło z tego Y zapytań”.

  5. Fajnie rozpisane, szczególnie ten fragment o osobnych kodach do różnych nośników – większość ludzi wrzuca jeden QR wszędzie i potem zero sensownych danych. Chętnie bym zobaczył jeszcze jakieś konkretne przykłady branżowe, np. fryzjer, restauracja, gabinet fizjo.

  6. Bardzo konkretne podejście, w końcu ktoś pokazuje, jak z tych wszystkich ulotek i plakatów wycisnąć coś mierzalnego, a nie tylko „bycie widocznym”. Fajnie, że jest też pomysł na krótki test, bo to zachęca, żeby naprawdę spróbować, a nie tylko przeczytać i zapomnieć.

  7. Fajne, że jest tu nacisk na konkretną akcję po zeskanowaniu, a nie tylko wrzucenie ludzi na stronę główną „bo tak”. Brakuje mi tylko paru realnych przykładów z liczbowymi efektami, żeby zobaczyć, jak to wygląda w praktyce u małych lokalnych biznesów.

Skomentuj QRtoKlient Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *