Skip to content

Zastosowanie QR

Kody QR w małych salonach beauty: jak ogarnąć zapisy, karty klienta i sprzedaż voucherów bez dodatkowej recepcji

Wojciech Kudela

Wojciech Kudela

Autor

7 min czytania

Kody QR w małych salonach beauty: jak ogarnąć zapisy, karty klienta i sprzedaż voucherów bez dodatkowej recepcji

Mały salon beauty bez recepcji – realny scenariusz, nie marzenie

Jeśli prowadzisz salon kosmetyczny, fryzjerski, brow bar, lash room albo studio paznokci, pewnie znasz to bardzo dobrze:

  • telefon dzwoni wtedy, gdy akurat trzymasz klientce folię na włosach albo lampę nad rzęsami,
  • wiadomości na Messengerze, Instagramie i SMS-y mieszają się ze sobą,
  • ktoś pisze o 23:30 „czy jutro jest coś wolnego?”,
  • karty klienta są w segregatorze, a nie przy kliencie,
  • vouchery sprzedajesz „na szybko”, wypisując ręcznie kartonik.

Da się inaczej. I wcale nie chodzi od razu o wielki system rezerwacji, który kosztuje tyle, co dodatkowy pracownik.

Coraz częściej widzę małe salony, które opierają większość obsługi klienta na prostych kodach QR. I to działa zaskakująco dobrze.


Co konkretnie można „przerzucić” na kod QR w salonie beauty

Zacznę od tego, do czego kody QR sprawdzają się w salonach najlepiej. Nie chodzi o gadżet, tylko o realne odciążenie w codziennej pracy.

1. Zapisy na wizyty bez dzwonienia i pisania

Najbardziej oczywiste zastosowanie, ale wciąż rzadko dobrze zrobione.

Kody QR możesz podpiąć do:

  • formularza zapisów online (np. prosty formularz Google, Calendly, Booksy, Versum, Fresha albo inny system, którego używasz),
  • listy usług z cennikiem (klient najpierw widzi, co robisz i za ile, a dopiero potem się zapisuje),
  • szybkiego formularza „oddzwonię do Ciebie” dla osób, które nie chcą same wybierać terminu.

Jak to wygląda w praktyce:

  • na drzwiach wejściowych wieszasz kartkę: „Chcesz się umówić? Zeskanuj kod – wybierz usługę i termin w 30 sekund”,
  • przy stanowisku, na lustrze, przy recepcji – ten sam lub inny kod,
  • w wizytówkach, ulotkach, na Instagramie w relacjach przypiętych – również ten kod.

Klient przestaje dzwonić „na ślepo”, a Ty masz rezerwacje w jednym miejscu.

2. Karty klienta i zgody RODO bez papierologii

W salonach beauty dochodzi jeszcze jeden temat: wywiad z klientem, przeciwwskazania, zgody RODO, zdjęcia przed/po.

Zamiast:

  • drukować stos papierów,
  • szukać długopisu,
  • zastanawiać się, gdzie jest karta sprzed roku,

możesz zrobić to tak:

  1. Tworzysz formularz online (np. Google Forms, Typeform, Tally) z pytaniami o zdrowie, przeciwwskazania, alergie, zgodę na przetwarzanie danych i zgodę na zdjęcia.
  2. Generujesz kod QR prowadzący do tego formularza.
  3. Kod drukujesz i kładziesz przy stanowisku lub recepcji.

Nowa klientka siada, wyciąga telefon, skanuje kod i wypełnia formularz.

Efekt:

  • wszystkie odpowiedzi masz od razu w jednym miejscu,
  • nie gubisz kart,
  • łatwiej wrócić do historii zabiegów,
  • masz czytelny dowód zgód (ważne przy RODO).

Dla stałych klientek możesz mieć drugi kod: np. „aktualizacja karty klienta” raz w roku.

3. Sprzedaż voucherów i bonów podarunkowych 24/7

Vouchery to dla salonów beauty złoto. Problem w tym, że:

  • klienci często przypominają sobie o prezencie w niedzielę wieczorem,
  • Ty nie masz czasu na ręczne wystawianie i dopinanie płatności,
  • część osób rezygnuje, bo „nie zdążyłam podjechać”.

Kod QR może prowadzić do:

  • prostego sklepu z voucherami (nawet w najprostszej wersji: jedna strona + płatność online),
  • formularza zamówienia vouchera + szybki przelew lub BLIK,
  • automatycznego wysyłania vouchera PDF na maila po opłaceniu.

Jak to wykorzystać:

  • drukujesz elegancką kartkę „Podaruj zabieg w prezencie – zeskanuj kod i kup voucher online”,
  • wieszasz przy recepcji, w poczekalni, przy stanowiskach,
  • wrzucasz ten sam kod na social media, do stopki maila, na stronę www.

Klient widzi kod, skanuje, płaci, dostaje voucher. Ty nie musisz nic robić poza realizacją zabiegu.

4. Instrukcje pozabiegowe i pielęgnacja domowa

Ile razy tłumaczyłaś po zabiegu:

  • czego nie robić po kwasach,
  • jak dbać o rzęsy po liftingu,
  • jak myć włosy po koloryzacji,
  • jak dbać o skórę po mezoterapii?

Po 5. razie w ciągu dnia można mieć dość.

Zamiast powtarzać wszystko od zera, możesz:

  • przygotować krótkie instrukcje w PDF lub na stronie,
  • podzielić je na konkretne zabiegi (np. „pielęgnacja po zabiegu X”),
  • wygenerować osobny kod QR do każdej instrukcji.

Potem drukujesz małe karteczki lub naklejki z kodem:

  • „Zeskanuj kod i zobacz, jak dbać o skórę po zabiegu”,
  • „Instrukcja pielęgnacji rzęs – zeskanuj przed snem”.

Klient ma wszystko w telefonie, Ty nie musisz się martwić, że „na pewno zapomni połowę zaleceń”.

5. Opinie Google i zdjęcia efektów bez proszenia po 10 razy

Salony beauty żyją z poleceń. Ale żeby ktoś polecił, często najpierw musi zostawić widoczną opinię.

Zamiast mówić:

„Jak będzie Pani miała chwilę, to proszę wpisać naszą nazwę w Google i zostawić opinię…”,

możesz zrobić prostą rzecz:

  • wygenerować kod QR prowadzący bezpośrednio do formularza opinii Google,
  • wydrukować i postawić przy wyjściu albo przy lustrze,
  • dodać krótką zachętę: „Jeśli jest Pani zadowolona, zeskanuj kod i zostaw krótką opinię – to dla nas ogromna pomoc”.

To samo możesz zrobić ze zdjęciami przed/po:

  • kod prowadzi do folderu, gdzie klientka może wrzucić swoje zdjęcia,
  • albo do Instagrama, gdzie zachęcasz do oznaczenia salonu.

Gdzie umieścić kody QR w salonie, żeby faktycznie działały

Sam kod to dopiero początek. Kluczowe jest miejsce i komunikat.

Najważniejsze miejsca w salonie

  • Drzwi wejściowe – kod do zapisów online i godzin otwarcia.
  • Recepcja/poczekalnia – kody do zapisów, voucherów, opinii.
  • Stanowiska pracy – kody do kart klienta, instrukcji pozabiegowych.
  • Lustra – kod do Instagrama, opinii lub zapisów.
  • Materiały drukowane – wizytówki, ulotki, plakaty w okolicy salonu.

Jak opisać kod, żeby ludzie faktycznie go skanowali

Sam „goły” kod działa słabo. Zawsze dodaj krótkie, konkretne zdanie, np.:

  • „Zeskanuj i umów wizytę w 30 sekund”,
  • „Kup voucher online – prezent w 2 minuty”,
  • „Wypełnij kartę klienta – resztą zajmiemy się my”,
  • „Zostaw opinię – to dla nas ogromne wsparcie”.

Im prościej i konkretniej, tym lepiej.


Bezpieczeństwo i błędy, których lepiej uniknąć

Kody QR same w sobie są proste, ale można je łatwo „zepsuć”. Kilka rzeczy, na które zwracam uwagę, gdy wdrażam je w małych salonach:

1. Nie zmieniaj linków co chwilę

Jeśli pod kodem jest link do formularza zapisów, nie zmieniaj go co tydzień. Klient może mieć starą ulotkę z Twoim kodem i trafić w próżnię.

Rozwiązanie:

  • używaj stałych linków,
  • jeśli musisz coś zmienić, zrób to „pod spodem” (np. w systemie rezerwacji), a nie w samym adresie.

2. Sprawdź, jak to wygląda na telefonie

Wszystko, do czego prowadzi kod, musi dobrze działać na smartfonie:

  • duże przyciski,
  • czytelna czcionka,
  • brak konieczności powiększania tekstu,
  • formularz, który da się wypełnić kciukiem.

Jeśli klientka musi się męczyć, po prostu zrezygnuje.

3. Nie wrzucaj wszystkiego w jeden kod

Lepsze są 3 konkretne kody niż jeden „do wszystkiego”.

Przykładowy podział:

  • kod 1 – zapisy,
  • kod 2 – karta klienta i zgody,
  • kod 3 – opinie i social media.

Dzięki temu klient od razu wie, co się stanie po zeskanowaniu.


Przykładowy prosty „zestaw kodów” dla małego salonu

Jeśli chcesz zacząć bez wielkich rewolucji, proponuję taki startowy zestaw:

  1. Kod do zapisów online

    • na drzwiach, przy recepcji, na wizytówkach.
  2. Kod do karty klienta + zgód

    • przy każdym stanowisku, w poczekalni.
  3. Kod do opinii Google

    • przy wyjściu, na lustrze, w podziękowaniu po wizycie.
  4. Kod do voucherów online

    • przy recepcji, w social media, na stronie www.
  5. Kod do instrukcji pozabiegowych

    • małe karteczki wręczane po konkretnych zabiegach.

To już wystarczy, żeby odciążyć telefon, uporządkować informacje o klientach i zwiększyć sprzedaż voucherów, bez zatrudniania dodatkowej osoby.


Podsumowanie – mniej chaosu, więcej czasu dla klienta

Kody QR w salonie beauty nie są „technologiczną fanaberią”. To po prostu sprytne skróty między Twoim klientem a tym, czego od Ciebie potrzebuje:

  • szybkiej rezerwacji,
  • jasnych informacji po zabiegu,
  • łatwego zakupu vouchera,
  • prostego miejsca na opinię.

Im więcej takich powtarzalnych rzeczy „przerzucisz” na kody, tym więcej czasu zostanie Ci na to, za co klienci naprawdę płacą – dobrą usługę i normalną rozmowę, a nie odpisywanie na te same wiadomości po nocach.

Jeśli chcesz, możesz zacząć od jednego kodu – do zapisów online – i zobaczyć, jak zmieni się Twój dzień pracy. Reszta zwykle przychodzi naturalnie.

Powiązane artykuły

Zobacz wszystkie

Twoja opinia

Jak oceniasz ten poradnik?

Twoja ocena pomaga nam ulepszać treści i szybciej odpowiadać na pytania.

/ 5 • ocen

Głos społeczności

Masz pytania? Zostaw komentarz.

Komentarze są moderowane – staramy się odpowiadać w ciągu 24h.

7 comments on “Kody QR w małych salonach beauty: jak ogarnąć zapisy, karty klienta i sprzedaż voucherów bez dodatkowej recepcji”

  1. Fajne, praktyczne podejście – szczególnie podoba mi się rozbicie funkcji na kilka różnych kodów zamiast jednego „magicznego”. Jestem ciekaw, czy klienci 40+ rzeczywiście chętnie skanują, czy trzeba ich jednak trochę „przeszkolić” przy pierwszej wizycie.

  2. Fajnie rozpisane na konkrety, a nie tylko ogólne „używaj kodów QR, bo są fajne”. Ten przykładowy zestaw kodów na start to złoto dla kogoś, kto nie ma czasu ani cierpliwości, żeby samemu to rozkminiać.

  3. Fajne, bardzo praktyczne podejście – w końcu ktoś nie gada o „digitalizacji”, tylko pokazuje konkretnie, gdzie ten kod powiesić i do czego użyć. Szczególnie podoba mi się pomysł z kartą klienta i zgodami RODO ogarniętymi z jednego skanu, to realnie może zdjąć masę chaosu z małych salonów.

  4. Fajnie rozpisane na konkrety, a nie tylko ogólne „digitalizuj salon”. Podoba mi się szczególnie pomysł osobnych kodów do opinii, voucherów i kart klienta – to jest coś, co realnie może odciążyć telefon i głowę właścicielki.

  5. Bardzo konkretne tipy, zwłaszcza z podziałem funkcji na kilka różnych kodów i przypięciem ich w fizycznych miejscach w salonie. Ciekawi mnie tylko, jak reagują starsze klientki – faktycznie skanują, czy i tak kończy się na telefonie i „proszę mnie zapisać na jutro”?

  6. Fajnie rozpisane na konkrety, zwłaszcza te przykłady gdzie dokładnie powiesić który kod i jak go podpisać, bo z tym zwykle jest dramat. Zastanawiam się tylko, czy starsze klientki rzeczywiście chętnie skanują, czy jednak dalej wolą zadzwonić i „po ludzku” się umówić.

  7. Super konkret, szczególnie fragment o rozbijaniu funkcji na kilka osobnych kodów zamiast jednego „do wszystkiego”. Jestem ciekaw, jak klienci reagują w praktyce na takie rozwiązania – bardziej im się chce skanować, czy jednak wciąż wolą dzwonić?

Skomentuj QRBeautyFlow Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *